Kto formalnie sprzedaje auto stojące na placu komisu?
Sprzedawcą jest podmiot wpisany do umowy, a nie firma, której szyld wisi nad placem. Umowa komisu, opisana w art. 765 Kodeksu cywilnego, polega na tym, że komisant sprzedaje rzecz we własnym imieniu, choć na rachunek właściciela. Wtedy stroną umowy jest komis i to on odpowiada wobec kupującego.
Znacznie częściej spotykamy jednak inny układ, w którym plac świadczy usługę pośrednictwa, a umowę podpisuje bezpośrednio poprzedni właściciel. Kupujący ma wtedy wrażenie, że kupuje od firmy, bo firma pokazuje auto, negocjuje i drukuje dokumenty. Na papierze pozostaje jednak transakcja między dwiema osobami prywatnymi, ze wszystkimi konsekwencjami dla późniejszych roszczeń.
Rozstrzyga rodzaj dokumentu sprzedaży i pole z danymi sprzedającego. Faktura wystawiona przez przedsiębiorcę, także w procedurze VAT marża, oznacza sprzedaż przez firmę. Zwykła umowa kupna sprzedaży z imieniem, nazwiskiem i numerem PESEL oznacza transakcję prywatną, niezależnie od tego, kto prowadził rozmowę.
Dlaczego zakup na firmę osłabia pozycję kupującego?
Kupując na działalność gospodarczą przestajemy być konsumentem, a wtedy komis może skutecznie wyłączyć odpowiedzialność za wady ukryte. Art. 770 § 1 Kodeksu cywilnego pozwala komisantowi uwolnić się od tej odpowiedzialności, o ile poinformuje o tym kupującego przed zawarciem umowy. Art. 770 § 2 wyłącza stosowanie tego przepisu wyłącznie wtedy, gdy kupującym jest konsument.
Decyzja podejmowana z powodów podatkowych zmienia jednocześnie zakres ochrony przy sporze o stan techniczny. Ten sam samochód i ten sam plac dają dwa różne poziomy zabezpieczenia zależnie od tego, kto figuruje jako kupujący. Większość kupujących w ogóle tego nie bierze pod uwagę.
Wyłączenie odpowiedzialności ma jednak granicę, o której warto pamiętać. Nie obejmuje wad, o których komisant wiedział lub z łatwością mógł się dowiedzieć, a miarą jest tu zawodowy charakter jego działalności. W praktyce oznacza to, że dla kupującego na firmę niezależne sprawdzenie pojazdu przed podpisaniem umowy ma większą wagę niż dla konsumenta.
Czego naprawdę broni rękojmia przy zakupie od osoby prywatnej?
Broni tylko wtedy, gdy da się wykazać, że wada istniała już w chwili sprzedaży. Przepisy Kodeksu cywilnego działają tu tak samo jak przy każdej innej rzeczy, ale bez domniemań, które chronią konsumenta kupującego od przedsiębiorcy. Cała konstrukcja opiera się na dowodach, które kupujący musi zebrać samodzielnie.
Prawie każdy gotowy wzór umowy zawiera zdanie o tym, że kupujący zna stan techniczny pojazdu i nie wnosi zastrzeżeń. Zgodnie z art. 558 § 2 Kodeksu cywilnego wyłączenie lub ograniczenie rękojmi jest bezskuteczne, jeżeli sprzedawca podstępnie zataił wadę. Problem polega na tym, że to kupujący musi wykazać zarówno istnienie wady w dniu transakcji, jak i świadomość sprzedającego.
Dlatego dokumentacja z oględzin ma inną wartość niż opinia sporządzona po zakupie. Zdjęcia i filmy wykonane w dniu transakcji pokazują stan pojazdu przed przekazaniem, a nie po kilku tygodniach użytkowania przez nowego właściciela. Po każdym sprawdzeniu przekazujemy komplet takiej dokumentacji i to ona najczęściej okazuje się później najmocniejszym argumentem.
Które ryzyka rosną w komisie, a które w transakcji prywatnej?
Oba kanały mają inny profil ryzyka, więc porównanie ich w jednej skali prowadzi na manowce. W komisie łatwiej o auto przygotowane pod sprzedaż i trudniej o rzetelną wiedzę o eksploatacji. U osoby prywatnej łatwiej o rozmowę o historii pojazdu i trudniej o egzekwowanie czegokolwiek po transakcji.
| Obszar | Komis | Osoba prywatna |
|---|---|---|
| Kto odpowiada za wadę | przedsiębiorca, o ile to on jest sprzedawcą w umowie | osoba fizyczna, często z innej miejscowości |
| Wiedza o historii użytkowania | sprzedawca zwykle nie zna auta z eksploatacji | właściciel zna auto, ale nie ma obowiązku ujawniać wszystkiego |
| Ślady przygotowania do sprzedaży | częstsze: polerowanie, kasowanie usterek, mycie komory silnika | rzadsze, choć również spotykane |
| Podatek po stronie kupującego | transakcja objęta VAT, obowiązek PCC zwykle nie powstaje | PCC według stawki 2 procent od wartości rynkowej, deklaracja w ciągu 14 dni |
| Presja czasu przy decyzji | wysoka, argument o drugim zainteresowanym pada standardowo | niższa, łatwiej umówić drugi termin |
| Możliwość jazdy próbnej i wizyty na stacji | bywa ograniczana regulaminem placu | zależy wyłącznie od nastawienia właściciela |
Zestawienie pokazuje, że ochrona prawna i możliwość rzetelnego sprawdzenia auta idą w przeciwnych kierunkach. Silniejsza pozycja formalna w komisie idzie w parze z mniejszą wiedzą o pojeździe. Słabsza pozycja w transakcji prywatnej idzie w parze z większą swobodą badania.
Co sprawdzimy, zanim w ogóle wsiądziemy do samochodu?
Sprawdzenie zaczynamy od ogłoszenia i rozmowy telefonicznej, jeszcze przed wyjazdem do sprzedającego. Analizujemy treść i zdjęcia, oceniamy wiarygodność opisu, a historię szkód weryfikujemy po numerze VIN. Ten etap pozwala odrzucić część pojazdów bez tracenia dnia na dojazd.
- Poproś o zdjęcie dowodu rejestracyjnego, bo bez numeru VIN i daty pierwszej rejestracji nie sprawdzisz auta w rejestrze.
- Sprawdź bezpłatny raport na historiapojazdu.gov.pl, gdzie odczyty przebiegu z badań technicznych gromadzone są od 2014 roku.
- Zapytaj wprost, kto będzie sprzedającym na umowie i jaki dokument sprzedaży zostanie wystawiony.
- Porównaj liczbę właścicieli i okresy rejestracji z tym, co napisano w ogłoszeniu.
- Ustal przez telefon, czy możliwa jest jazda próbna oraz wizyta na stacji diagnostycznej.
Odmowa jazdy próbnej albo wizyty na stacji jest informacją samą w sobie i warto ją traktować poważnie. Uzasadnienia bywają rozsądnie brzmiące, od braku ubezpieczenia po pośpiech sprzedającego, ale skutek jest zawsze ten sam. Rezygnujemy wtedy z badań, które wykrywają najdroższe usterki.
Dlaczego kolejność oględzin decyduje o tym, ile stracimy czasu?
Ponieważ część badań ma charakter rozstrzygający i wykonuje się je na samym początku. Zaczynamy od podłużnic i elementów konstrukcyjnych, bo ślad ingerencji w ramę pojazdu potrafi wykluczyć zakup, zanim ktokolwiek zmierzy grubość lakieru na drzwiach. Dopiero po pozytywnym wyniku przechodzimy do coraz bardziej szczegółowych badań, punkt po punkcie.
Komputer diagnostyczny podłączamy na końcu, a nie na początku, i wynika to z logiki całego procesu. Wcześniej odbywa się jazda próbna oraz wizyta na stacji diagnostycznej, które dostarczają obserwacji wymagających potwierdzenia w danych. Odczyt parametrów interpretuje się wtedy w kontekście tego, co usłyszeliśmy i poczuliśmy na drodze, a nie w oderwaniu od pojazdu.
Popularne przekonanie, że wystarczy podpiąć interfejs i sprawa jest zamknięta, prowadzi do najkosztowniejszych pomyłek. Pusta pamięć usterek nie oznacza sprawnego auta, a pełna nie zawsze oznacza poważny problem. Wartość ma dopiero zestawienie zapisów sterowników z zachowaniem samochodu i ze stanem blacharki.
Jakie zapisy w umowie mają realne znaczenie przy sporze?
Znaczenie mają konkretne oświadczenia o faktach, a nie ogólne formuły o dobrym stanie technicznym. Sąd ocenia, co strony ustaliły co do właściwości rzeczy, więc im bardziej precyzyjny zapis, tym trudniej go później podważyć. Dobrze skonstruowana umowa nie zastąpi oględzin, ale utrwala to, co podczas nich ustalono.
- Wpisz wskazanie drogomierza z dnia transakcji razem z oświadczeniem sprzedającego, że nie ingerował w licznik.
- Porównaj numer VIN z umowy z tabliczką znamionową oraz oznaczeniem pod szybą przednią.
- Odnotuj wady ujawnione podczas oględzin, żeby nie było później sporu o to, co kupujący widział.
- Zapisz oświadczenie o pochodzeniu pojazdu oraz o tym, czy był używany do zarobkowego przewozu osób.
- Zachowaj treść ogłoszenia i całą korespondencję, bo zapewnienia sprzedającego mają wartość dowodową.
Jeśli auto ma zostać sprawdzone jeszcze przed podpisaniem umowy, zakres i termin ustalamy indywidualnie przez zakładkę Kontakt. Pełne sprawdzenie zajmuje zwykle od półtorej do czterech godzin, a przy dojeździe do sprzedającego bywa dłuższe. Na podstawie zebranych obserwacji i konkretnych argumentów prowadzimy również negocjacje ceny.
Podsumowanie
- O zakresie ochrony decyduje to, kto widnieje jako sprzedawca na umowie, a nie miejsce, w którym stoi samochód.
- Zakup na firmę pozbawia statusu konsumenta i pozwala komisowi wyłączyć odpowiedzialność za wady ukryte na podstawie art. 770 § 1 Kodeksu cywilnego.
- W transakcji prywatnej kluczowy jest materiał dowodowy zebrany w dniu zakupu, bo to kupujący musi wykazać istnienie wady.
- Badania rozstrzygające, takie jak ocena podłużnic, wykonuje się na początku oględzin, a odczyt sterowników na końcu.
Zachęcamy również do zapoznania się z ofertą sprawdzenia samochodu przed zakupem dostępną na stronie!